Czupel

 

KORONA GÓR POLSKI

Szczyt 10 z 28

Czupel (934)

18 lipca 2019

DIADEM POLSKICH GÓR

Szczyt 14 z 80

Czupel (934)

18 lipca 2019

Czupel.jpg

mapka trasy.png

Wyprawę na Czupel zaczynamy z parkingu na przełęczy Przegibek. Tym razem mogliśmy mieć obawy czy znajdzie się miejsce, bo parking nieduży, ale akurat ktoś odjeżdżał.

DSCN6406.JPG
Parking na Przegibku zapchany

DSCN6407

Po paru metrach zaczyna się podejście i trochę trzeba się nasapać. Początkowo idziemy niebieskim szlakiem jak wszyscy, ale gdy tylko nadarza się okazja odbijamy od hałaśliwej grupki dorosłych z dziećmi i postanawiamy przejść ścieżką przez Sokołówkę, tym bardziej, że gdzieś tam na szczycie czeka ukryty kesz.

DSCN6408.JPG
Krótki, płaski odcinek na początku
DSCN6409.JPG
A tu już raczej pod górkę

wejście na Czupel

DSCN6410.JPG
Zostawiamy niebieski szlak 
DSCN6411.JPG
Na odcinku przez Sokołówkę nie spotkamy nikogo

Jak zakończyła się przygoda na Sokołówce opisałem już na http://www.geocaching.com:

Kesz znaleziony podczas wejścia na Czupel alternatywną do niebieskiego szlaku ścieżką i naprawdę robi wrażenie (ten kesz). Niestety na wpis nie starczyło czasu, bo trzeba było umykać. Wciąż pod wrażeniem wykonania i pomysłu na skrytkę, podczas uchylania klapki, nie zauważyłem pszczoły najwyraźniej niezadowolonej z zakłócenia jej spokoju. Spotkanie ze strażniczką kesza okazało się na tyle nagłe i BOLESNE, że wolałem raczej wycofać się ze strefy zagrożenia i potraktować Foxillem (pomogło) niż sprawdzać czy przypadkiem nie ma tam całego roju.

DSCN6412.JPG
Sokołówkę zostawiamy za sobą
DSCN6413.JPG
Wracamy na niebieski szlak, ale skutki spotkania z pszczołą wciąż odczuwalne

Przez jakiś czas idziemy niebieskim, ale pod Magurką przechodzimy na czerwony z żółtym. Po obu stronach drogi mnóstwo osób zbiera jagody. Na punkcie widokowym przystajemy, bo z tego miejsca bardzo ładnie prezentuje się Góra Żar.

DSCN6414.JPG

DSCN6415.JPG
Po prawej Żar, a w dole Jezioro Międzybrodzkie
DSCN6416.JPG
Takie podejście też się trafiło

Wreszcie docieramy do Schroniska Na Magurce. Sprawdzamy co w menu, ale jeszcze jest stosunkowo wcześnie, więc nic nie zamawiamy. Siadamy sobie w cieniu, przy miejscu na ognisko. Jemy, pijemy i ruszamy dalej.

DSCN6417.JPG

DSCN6418.JPG

DSCN6419.JPG

Przed nami jeszcze tylko niecałe 3 km drogi, przy sumie podejść 75 metrów i zejść 54 metry.

DSCN6420.JPG
To już zalesiony Czupel

 

DSCN6421.JPG
I ostatnie metry przed szczytem

Na szczycie oprócz nas jedna osoba. Pieczątki brak, ale tym razem to bez znaczenia, bo i tak zapomniałem zabrać książeczki. Będą musiały wystarczyć zdjęcia.

DSCN6422.JPG

Czupel.jpg

DSCN6424.JPG

DSCN6423.JPG

W drodze powrotnej postanawiamy zapolować na kesza, a przy okazji poznajemy historię schroniska, które stało tu do 1967 roku.

Budynek został wybudowany na przełomie XIX i XX wieku przez Karola Sikorę z Łodygowic. Była to drewniana chata z werandą, z której rozciągała się panorama m.in. na Tatry i Pasmo Babiogórskie. Wewnątrz znajdowała się restauracja z jadalnią, zaś zaplecze noclegowe tworzyły 4 pokoje oraz strych, mogące łącznie pomieścić 30 osób. By zachęcić do odwiedzania schroniska zarówno Polaków jak i Niemców, właściciel umieścił na budynku napis „Schronisko – Schutzhaus – Widok na Tatry” (część nazwy po niemiecku usunięto po 1918 roku).
W 1910 roku zarząd na obiektem przejął oddział PTT z Żywca. W okresie międzywojennym schronisko było chętnie odwiedzane przez polskich turystów, omijających obiekt Beskidenverein na Magurce Wilkowickiej (oba schroniska dzieliło ok. 20 min drogi). Przynętą była też słynna w okolice szafa grająca.

Po śmierci męża gospodarowanie obiektem przejęła Maria Sikora z synem i synową. Schronisko, przetrwawszy II wojnę światową, spłonęło w 1967 roku, najprawdopodobniej w wyniku podpalenia.

DSCN6425.JPG
Polana Spalone gdzie stało schronisko
DSCN6426.JPG
Tym razem z keszem nie było problemów
DSCN6427.JPG
Widok na Skrzyczne

widok na Skrzyczne.jpg

Na parking wracamy tymi odcinkami niebieskiego szlaku, które pominęliśmy wchodząc.

DSCN6428.JPG
Sporo się tutaj dzieje
DSCN6430.JPG
W drodze powrotnej otwiera się widok na Bielsko-Białą

W drodze powrotnej posilamy się w Karczmie u Zohuliny (pyszne gnocchi i chrupiące placki ziemniaczane).

 

 

 

Babia Góra

 

KORONA GÓR POLSKI

Szczyt 9 z 28

Babia Góra (1725)

15 lipca 2019

DIADEM POLSKICH GÓR

Szczyt 12 z 80

Babia Góra (1725)

15 lipca 2019

Babia Góra.jpg

trasa.png

Przyszedł wreszcie czas na nr 2 na liście KGP. Pogoda idealna więc nie dane nam będzie sprawdzić, ile prawdy jest w opowieściach o „kapryśnicy”. Wybieramy trasę optymalną jak na pierwszy raz, czyli czerwonym szlakiem z Krowiarek do Schroniska „Markowe Szczawiny” i powrót niebieskim Górnym Płajem. Na przełęczy, gdzie znajduje się pierwszy parking jest trochę zamieszania, bo akurat trwają jakieś prace przy budowie pobocza. Na szczęście przy drugim parkingu obłożenie jest niewielkie i nie ma problemu ze znalezieniem miejsca, choć cena znowu skoczyła – teraz za postój trzeba już zapłacić 16 zł.

DSCN6309.JPG
Ostatnie poprawki przed startem
DSCN6310.JPG
Ciężki sprzęt na drodze
DSCN6311.JPG
Niebieskim szlakiem będziemy wracać
DSCN6312.JPG
Babia Góra 2 h 30 min – my nie będziemy się tak spieszyć

Pierwszy odcinek trasy, na Sokolicę, bardzo przyjemny. Co prawda trzeba pokonać 350 metrów przewyższenia, ale szlak prowadzi przez las i przez całą drogę towarzyszy nam lekki wiaterek. Co chwilę mija nas jakaś wchodząca albo schodząca grupka turystów, ale w porównaniu z tym co się zazwyczaj dzieje pod Śnieżką, to tutaj praktycznie pustynia.

DSCN6313.JPG
Sam początek szlaku
DSCN6314.JPG
Lekko pod górkę

Pierwszy dłuższy postój robimy sobie na Sokolicy (1367). Tutaj jest już spory tłumek, ale to nie dziwi bo widoki przednie i do tego jest gdzie przysiąść.

DSCN6315.JPG
Widok w stronę Zawoi
DSCN6316.JPG
Cała grań z Babią Górą w tle

widok z Sokolicy (2).jpg

DSCN6317.JPG
To już wyżej niż Tarnica
DSCN6318.JPG
Trochę ludzi się zebrało

Po Sokolicy następnym celem jest Kępa (1530). Od tego miejsca las ustępuje miejsca niskiej kosodrzewinie, zza której od czasu do czasu widać jak wysoko już jesteśmy.

DSCN6319.JPG
Dróżka wygodna i niezbyt wymagająca
DSCN6320.JPG
Widok na Mosorny Groń
DSCN6321.JPG
Sokolica – przed chwilą tam byliśmy

Sokolica.jpg

 

 

Widok z Sokolicy był niesamowity, ale to co zobaczyliśmy na Kępie, kompletnie nas zaskoczyło.

 

DSCN6325.JPG
Nagle w tle pojawiły się Tatry

Kępa.jpg

DSCN6322.JPG
Według tej tabliczki Kępa ma 1521 m n.p.m.

DSCN6324.JPG

DSCN6323.JPG

Po krótkim postoju i posiedzeniu ruszamy w stronę Gówniaka (1617). Wokół nas zwarty kompleks kosodrzewiny i coraz wyraźniejszy masyw dostojnych Tatr w oddali.

DSCN6326.JPG
Kolejne ostrzeżenie przed żmijami. My spotkamy tylko mysz.
DSCN6327.JPG
Kosodrzewina jak okiem sięgnąć

DSCN6328.JPG

droga na babią.jpg

DSCN6329.JPG
Jezioro Orawskie a za nim Tatry – widoczność około 40 kilometrów

DSCN6330.JPG

DSCN6331.JPG
Coraz mniej kosodrzewiny i więcej kamieni
DSCN6332.JPG
To już wyżej niż Śnieżka

DSCN6333.JPG

DSCN6334.JPG

DSCN6335.JPG
Mosorny Groń po lewej i ponownie Sokolica

Na skałkach za Gówniakiem zatrzymujemy się na piknik i podziwianie widoczków.

Nazwa Wołowe Skałki pochodzi od tego, że dawniej wypasano tutaj woły, nazwa Gówniak od ich odchodów. Występująca na niektórych mapach nazwa Główniak jest zdaniem W. Midowicza przekręceniem nazwy Gówniak i wyrazem fałszywej skromności. (wikipedia)

Spodziewamy się, że na samym szczycie warunki na popas nie będą zbyt sprzyjające z powodu wiatru i nadmiaru turystów.

DSCN6336.JPG
Za chwile przeniesiemy się jeszcze dalej od szlaku

na Wołowych.jpg

panorama z Wołowych Skał.jpg

piknik na Wołowych skałach.jpg

DSCN6338.JPG
W stronę schroniska „Markowe Szczawiny”

Tak jak przewidywaliśmy, na Diablaku sporo ludzi i trochę chłodniej niż do tej pory. Nakładamy na siebie wszystko co mamy i ustawiamy się w kolejce do zdjęcia pod tabliczką.

DSCN6339.JPG
Już widać szczyt

DSCN6341.JPG

 

 

DSCN6342.JPG

 

Babia.jpg

DSCN6343.JPG

DSCN6344.JPG

DSCN6345.JPG
Ci żołnierze w pełnym rynsztunku raczej nie mają lekko

Teraz czeka nas zejście w stronę przełęczy Brona. Ten odcinek okazuje się najmniej przyjemny z całej trasy – najpierw schodzimy po stromym usypisku z głazów, a potem szalejący na otwartej przestrzeni wiatr prawie urywa nam głowy. Po wejściu w kosodrzewinę znowu robi się spokojnie i od czasu do czasu zatrzymujemy się, żeby podziwiać widoczki.

DSCN6340.JPG
Ta polanka w oddali to przełęcz Brona, a za nią Cyl czyli Mała Babia Góra
DSCN6346.JPG
Kamieniste zejście
DSCN6347.JPG
Od tej strony to kamieni kupa
DSCN6348.JPG
Proste, łagodne zejście
DSCN6349.JPG
Rzut oka za siebie

Babia góra mięzdy nami.jpg

DSCN6350.JPG
Tutaj już wieje jakby się kto powiesił – jak mawiają w kieleckim

zejście z Babiej.jpg

DSCN6351.JPG
Kolejne miejsce, z którego doskonale widać kolej krzesełkową na Mosorny Groń

widoczki w czasie zejścia.jpg

DSCN6352.JPG
Wygląda jak wieżyczka czołgu
DSCN6353.JPG
Tu już chyba nie wieje
DSCN6354.JPG
Coraz lepiej widoczna cała grań
DSCN6355.JPG
Od Sokolicy po Diablak

zejście (2).jpg

Odcinek od Brony do schroniska początkowo dość stromy, pod koniec przechodzi w łagodne wypłaszczenie zakończone Kolistą Polaną, na której znajduje się Schronisko PTTK Markowe Szczawiny. Tutaj czeka nagroda w postaci ciemnego piwa i czegoś na ząb. Oszczędzi nam to szukania jakiejś jadłodajni po zejściu.

DSCN6356.JPG
Powoli tracimy wysokość
DSCN6357.JPG
Przez moment jesteśmy na Słowacji
DSCN6358.JPG
Widać niteczkę ścieżki, którą przyszliśmy
DSCN6359.JPG
I ponownie pasmo Policy
DSCN6360.JPG
Na początku ostro w dół

DSCN6361.JPG

zejście z Babiej (2).jpg

DSCN6362.JPG

DSCN6363.JPG

 

DSCN6364.JPG
Tutaj musiało mocno duć
DSCN6365.JPG
I już przy schronisku
DSCN6366.JPG
Wojsko też odpoczywa
wegański barszczyk w schrinisku Markowa.jpg
Wegański barszczyk
DSCN6367.JPG
Żegnamy schronisko

Drogowskaz podawał, że do Krowiarek jest 1 h 45 minut, ale nam ten dystans udało się szybkim marszem pokonać w godzinę.

DSCN6368.JPG
Bardzo wygodna dróżka
DSCN6369.JPG
Diablak od północnej strony
DSCN6370.JPG
Mokry Stawek, czyli do parkingu już niedaleko

 

 

 

 

 

 

Wysoka Kopa

 

KORONA GÓR POLSKI

Szczyt 8 z 28

Wysoka Kopa (1126)

25 czerwca 2019

KORONA SUDETÓW

Szczyt 10 z 22

Wysoka Kopa (1126)

25 czerwca 2019

KORONA SUDETÓW POLSKICH

Szczyt 18 z 31

Wysoka Kopa (1126)

25 czerwca 2019

DIADEM POLSKICH GÓR

Szczyt 10 z 80

Wysoka Kopa (1126)

25 czerwca 2019

65643190_713789542388976_7504572270124204032_n.png

Zaczynamy na Rozdrożu Izerskim (767 m n.p.m.) na parkingu zalanym słońcem. Ludzi prawie nie ma. Na szlaku też nie będzie tłumów. Pierwsza część drogi to prosty, prawie płaski odcinek szlakiem żółtym i zielonym do rozwidlenia.

DSCN6249.JPG

DSCN6250.JPG

DSCN6251.JPG
Izerskie Garby i kopalnia kwarcu w oddali

Po 400 metrach skręcamy w lewo i już samym tylko zielonym szlakiem, niezbyt wymagającym podejściem, wędrujemy przez las przyjemnie zacienioną wygodną dróżką.

DSCN6252.JPG

Po pewnym czasie jednak szlak zielony skręca w prawo i tu już zaczyna się bardziej wymagający odcinek dlatego potrzebne są częste przystanki.

DSCN6253.JPG
Pierwszy odpoczynek przed stromym podejściem 
65012172_430337561143991_5701947673922240512_n.jpg
Kamienne korytko zawalone drzewami

Idąc ciągle pod górę obok kamienistego koryta przechodzimy poziomicę 900 metrów i jakiś czas potem dochodzimy do miejsca, gdzie szlak ponownie skręca i w miarę łagodnym trawersem prowadzi nas aż do Rozdroża pod Zwaliskiem (1010 m n.p.m.)

DSCN6254.JPG

Po krótkim postoju (posiedzeniu) kontynuujemy zielonym szlakiem do którego dołączyły jeszcze czerwony i niebieski. Droga prowadzi teraz grzbietem więc nie ma zbyt wielu trudnych podejść. Znajduje się też czas na podjęcie szybkiego kesza tuż przy drodze.

64904215_2202788780012762_1262359289943556096_n.jpg
Szybko znaleziony malec

DSCN6255.JPG

65319535_371378003517168_3329069936139042816_n

DSCN6256.JPG
Taka oto prosta dróżka i Wysoki Kamień w tle
DSCN6257.JPG
Wysoki Kamień 2,5 km od nas

Następny postój robimy sobie na Zwalisku (1047 m n.p.m.) Ze skałek mamy doskonały widok na cały Grzbiet Kamienicki.

DSCN6258.JPG
Widok w stronę masztu przy kopalni
65126062_890573764628113_3266110311194689536_n.jpg
Bez czapeczki? Krytyka była natychmiastowa
DSCN6259.JPG
Grzbiet Kamienicki
65227448_422813558561474_7621945630310531072_n.jpg
I widok na drugą stronę – Wysoki Kamień po lewej i Karkonosze

 

Przed kopalnia kwarcu szlak skręca w lewo i po krótkim odcinku wychodzi na szeroką i ubitą Szklarską Drogę.

DSCN6260.JPG
Z lasu wychodzimy na Szklarską Drogę

To zdecydowanie najmniej fascynujący kilometr na szlaku. Nie ma szans na jakikolwiek cień, a droga z ubitego piachu przechodzi w asfalt.

DSCN6261.JPG
Jeden z najważniejszych traktów komunikacyjnych w Górach Izerskich prowadził ze Szklarskiej Poręby Górnej do wsi Jizerka.
DSCN6262.JPG
Pustynia przed kopalnią

DSCN6263.JPG

Na Rozdrożu pod Izerskimi Garbami razem z czerwonym szlakiem uciekamy w las. Tutaj zaczyna się podejście, które skończy się dopiero na Wysokiej Kopie. W międzyczasie zeszliśmy na 994 metry więc zaczyna się mozolne odrabianie wysokości.

DSCN6265.JPG
Oznaczenia szlaków ledwo się trzymają
DSCN6264.JPG
Jest i drugi kesz tego dnia. Nie widać?

DSCN6264.JPG

Docieramy wreszcie do punktu, w którym szlak czerwony idzie dalej, a my musimy radzić sobie sami przy pomocy apki mapa-turystyczna.pl. Ścieżką przez resztki mostku i dalej pod górę w palącym słońcu znajdujemy w końcu stos kamieni a przy nim na drzewie oznaczenie szczytu.

DSCN6266.JPG

DSCN6267.JPG
Ponownie dobrze widoczny Wysoki kamień

DSCN6268.JPG

DSCN6269.JPG

65441526_854966731525695_7877380748586516480_n.jpg

DSCN6270.JPG

DSCN6271.JPG
Znalazło się trochę cienia na piknik
64955636_428000311382657_1434020675974070272_n.jpg
I kesz też się znalazł

65272263_1232877956920443_3480262564598775808_n.jpg

Ciekawe, że najwyższy szczyt całego masywu nosi inną nazwę niż sam masyw. Otóż cała wierzchowina to Masyw Zielonej Kopy a w jej skład wchodzą Wysoka Kopa (1126), Przednia Kopa (1114) i Sine Skałki (1122).

DSCN6272.JPG
Obumarłe kikuty drzew przypominają o klęsce ekologicznej z lat osiemdziesiątych XX wieku.

Na zejście wybraliśmy inną ścieżynkę i po chwili spotkaliśmy jednego samotnego turystę. Na moment odsłonił się pyszny widok na Szrenicę i Śnieżne Kotły.

DSCN6273.JPG

DSCN6274.JPG
Przy tej wiatce wróciliśmy na czerwony szlak

Idąc w kierunku Przedniej Kopy wciąż mieliśmy za sobą majestatyczne Karkonosze.

DSCN6275.JPG

Gdy dotarliśmy do Sinych Skałek otworzył się przed nami Królewski Widok, jak nazwał go założyciel znajdującej się w tym miejscu skrzynki. Pisze on:

Tu nic nie trzeba opowiadać. Należy przyjść i się rozejrzeć.

Można usiąść na pobliskiej ławeczce.

Początkowo kesz miał nazywać się „Ach!”

No to sami zdecydujcie czy „och” czy „ach!”

65296679_314240479484204_2952960131064659968_n.jpg
Najwyższy po prawej – Stóg Izerski

65654278_346131332727661_4323965759836389376_n.jpg

Kolejny kilometr drogi to łagodne zejście do Rozdroża pod Kopą (998 m n.p.m.), gdzie przeszliśmy na szlak żółty. Ten miał nas zaprowadzić do punktu wyjścia.

DSCN6276.JPG

DSCN6277.JPG

DSCN6278.JPG
I tak przez 5 kilometrów
DSCN6280.JPG
A na koniec wylądowaliśmy w Kuźni Smaków – pyszne pierogi i sałatka z tuńczykiem

 

 

 

Luž

65836093_461156237763154_1614287325334863872_n.png

 

KORONA SUDETÓW

Szczyt 9 z 31

Luž (793)

24 czerwca 2019

Luž (niem. Lauschegórnołuż. Łysa) to najbardziej na zachód położona góra Korony Sudetów. Parkujemy na samym końcu miejscowości Waltersdorf, tuż przy granicy z Czechami.

DSCN6229.JPG
Auto zostawiamy w cieniu
DSCN6245.JPG
Napis sugeruje, że to granica z Czechosłowacją

DSCN6246.JPG

Dobrze widocznym niebieskim szlakiem ruszamy pod górkę i uciekamy do cienia w las.

DSCN6230.JPG

DSCN6231.JPG
Rübezahlbaude i Sonneberg (627) w tle

DSCN6232.JPG

DSCN6233.JPG
Hubertusbaude i Frau VanZylk

Trasa okazała się idealna jak na te warunki pogodowe. Niezbyt forsowne podejście i ławeczki co jakiś czas. Do tego bardzo sympatyczne oznaczenia szlaku.

DSCN6234.JPG

DSCN6236.JPG

DSCN6237.JPG
Tajemnicze formacje skalne
DSCN6238.JPG
Przed szczytem robi się trochę bardziej stromo

Gdy docieramy na Luž jest tam rodzinka Czechów, która po chwili się żegna i możemy sami zacząć buszować po szczycie. Z tablic informacyjnych dowiadujemy się, że w 1823 w roku na szczycie góry – Niemiec Karol Friedrich Mathäus zbudował małą gospodę. Dokładnie przez środek gospody przebiegała granica państwa, jednak goście z Saksonii i Czech mogli swobodnie przechodzić na zagraniczną stronę jadalni i płacić własną walutą. Stara karczma spłonęła w 1946 r. – podobno spalili ją Niemcy, by nie dostała się w ręce Czechów.

DSCN6240.JPG
Tyle zostało po gospodzie
DSCN6239.JPG
Jedna z tablic z opisem panoramy

DSCN6243.JPG

DSCN6244.JPG

DSCN6241.JPG
Punkt obowiązkowy każdej wyprawy – zdjęcie przy nazwie szczytu. A w skrzyneczce poniżej znajduje się księga pamiątkowa.

DSCN6242.JPG

64813525_381307905825885_3200474998934339584_n.jpg

64948756_447873109103869_3091433480165261312_n.jpg

65301437_1303983369755923_4008735887822159872_n.jpg

W drodze powrotnej robimy jeszcze krótki postój przy KWB Turów.

65055781_1272621659569838_7690484224498860032_n.jpg

DSCN6248.JPG

 

Koło Obserwatora

I jak tu szczytować, kiedy nie wiadomo gdzie szczyt?

KORONA SUDETÓW POLSKICH

Szczyt 17 z 31

Koło Obserwatora (340)

24 czerwca 2019

Koło Obserwatora na liście Korony Sudetów Polskich znajduje się na 3 od końca miejscu, nad Wzgórzem Ernesta (305) i Popielem (281), jednak w odróżnieniu od nich nie jest w żaden sposób oznaczone. Dodajmy do tego żar lejący się tego dnia z nieba oraz łąkę po pas i ze spacerku zrobiła się gehenna.

Samochód zostawiamy na ulicy Górskiej w Markocicach i ostatni jej odcinek za zakrętem pokonujemy pieszo.

DSCN6218.JPG
Tą dróżką dojdziemy aż do końca

Przy ostatnim zabudowaniu skręcamy w lewo i przez mały zagajnik wychodzimy na łąkę. Lekko pod górkę, ale zakosami, bo co rusz trzeba znajdować przejścia przez linki, którymi poodgradzane są fragmenty łąki. Temperatura oscyluje wokół 30°, a my bez szansy na cień, błądzimy sobie po tych łąkach.

DSCN6219.JPG
Tutaj łąka była jeszcze niska
DSCN6220.JPG
Markocice w dole

Jakąś lepiej widoczną ścieżynką kierujemy się w stronę skupiska drzew, gdzie znajdujemy pozostałości po pomniku poświęconemu poległym w I wojnie światowej mieszkańcom wioski.

DSCN6221.JPG
Rzeczone skupisko drzew
DSCN6222.JPG
A tak wygląda to miejsce (i my) obecnie
DSCN6224.JPG
Napis: „Ku pamięci poległych
z gminy Markocice

I Wojna Światowa 1914/18”

Szczyt zdobyty? Otóż nie! Ale po kolei.

Każdy wypad w góry poprzedzamy jakimś ogarnięciem logistycznym: czytamy blogi, sprawdzamy trasę, najlepszy dojazd, sumę podejść i wiele innych rzeczy. Tak też było i tym razem. Oczywiście najważniejszą kwestią było sprawdzenie gdzie jest sam szczyt i tutaj zdecydowana większość blogerów dokumentowała zdobycie Koła Obserwatora zdjęciami przy tym właśnie widocznym powyżej pomniku, o którym (i nie tylko, o nim) chyba wszystkiego można się dowiedzieć tutaj.

Natomiast dlaczego nie jest to jeszcze Koło Obserwatora (czy też bardziej moim zdaniem sensowne tłumaczenie niemieckiego Wachtberg jako Wzgórze Wartownika) dowiadujemy się choćby z tej mapki. Widać na niej wyraźnie miejsce, w którym znajdują się resztki pomnika oraz szczyt jakieś 250 metrów dalej.

Wyżej napisałem, że zdecydowana większość blogerów podaje umiejscowienie szczytu obok pomnika, ale dotarłem też do takich wpisów:

Idąc na wschód, zaraz za miejscem, gdzie łąka wcina się w las tworząc jakby zatokę, znajduje się najwyższy punkt Koła Obserwatora mierzący około 346 m.n.p.m. W zasadzie jest to na granicy lasu. Niestety miejsce nie jest w żaden sposób oznaczone a charakterystycznym obiektem jest zwarte skupisko drzew (chyba pięciu) rosnących pień przy pniu. Nieopodal w ziemi znajduje się niewielkie zagłębienie i trochę kamieni, jakby coś było tu kiedyś wkopane. blog

Wątpliwości co do położenia szczytu, moim zdaniem, rozwiewa informacja podana na zwykłej, dostępnej stronie wiki o tym szczycie, czyli współrzędne:

50°53′44,77″N 14°59′24,96″E

choć w przypadku szczytu takie informacje są dla nawigacji samochodowej bezużyteczne (chyba, że jedziemy na Ještěd 🙂 

Ja mam zainstalowaną apkę c:geo, która pokazuje współrzędne miejsca, w którym się akurat znajdujemy. Wystarczy więc chodzić tak długo, aż współrzędne się pokryją.

No i pokryły się dokładnie w tym miejscu, o którym pisał sudeciarz na swoim blogu.

DSCN6226.JPG
N 50° 53.806 E 014° 59.362

To chyba jedyny taki przypadek, że zdobycie ‚góry’ najlepiej dokumentuje się zdobyciem kesza.

Szkoda, że od zatwierdzenia pomysłu odznaki:

  1. Regulamin niniejszy został zatwierdzony przez Zarząd Oddziału PTTK Ziemi Wałbrzyskiej w Wałbrzychu w dniu 19 maja 1999 r. (uchwała Nr 6/99) i wchodzi w życie z dniem 1 czerwca 1999 r.

tak niewiele (nic?) się nie robi dla jej popularyzacji.

65895319_2243454445732167_1677174395396685824_n

Ostrzyca

 

 

KORONA SUDETÓW POLSKICH

 

 

Szczyt 16 z 31

 

Ostrzyca (501)

17 marca 2019

Mimo, że po drodze na Ostrzycę są dwa parkingi, my tradycyjnie zostawiamy samochód we wsi i dalej ruszamy pieszo.

DSCN5858.JPG

Dzień wreszcie w miarę ciepły i z lekkim wiaterkiem, a i widoczność znakomita.

DSCN5859.JPG

Przyroda leniwie budzi się z zimowego snu.

DSCN5860.JPG

Pierwsze przylaszczki.

DSCN5867.JPG

A my powolutku pod górkę.

DSCN5861.JPG

Momentami było naprawdę cieplutko.

DSCN5862.JPG

Więc i nastroje dobre.

DSCN5864.JPG

Garść ciekawostek do poczytania przed podejściem na szczyt.

DSCN5865.JPG

Na ścieżce tuż przed szczytem pustawo, ale na samej górze w pewnym momencie było 20 osób.

DSCN5866.JPG

Przycupnęliśmy sobie na skałkach i syciliśmy oczy widokami.

DSCN5870.JPG

DSCN5873.JPG

DSCN5874.JPG

Dobrze widoczne, ośnieżone Karkonosze i Śnieżka.

DSCN5868.JPG

DSCN5872.JPG

Proboszczów i Wilcza Góra za nim.

DSCN5875.JPG

A tutaj widok na Połom i Baraniec po prawej.

DSCN5877.JPG

Znalazł się też czas na wyhaczenie keszyka.

DSCN5878.JPG

Krótki przysiad przed powrotem.

DSCN5879.JPG

Wieża kościoła w Proboszczowie wygląda sobie znad pól.

DSCN5880.JPG

Całość przejścia: nieco ponad 5 kilometrów.

 

Waligóra (2)

 

 

KORONA GÓR POLSKI

 

 

Szczyt 7 z 28

 

Waligóra (936)

13 października 2018

Trasa: 5,82 km

 

To nasze drugie w tym roku podejście na Waligórę, tym razem już z książeczkami Korony Gór Polski. Do „Andrzejówki” dotarliśmy ciut po 14:00. W przeciwieństwie do naszej kwietniowej wycieczki tym razem nie byliśmy sami.

DSCN5666.JPG

W schronisku kolejka po byku więc z kawy nici.

DSCN5667.JPG

Pierwsza część wycieczki prowadziła nas zielonym szlakiem wzdłuż strumyka Sokołowiec dobrze opisaną trasą lekko w dół.

DSCN5669.JPG

DSCN5671.JPG

DSCN5670.JPG

Aż dotarliśmy do Chatki „Marianka”, gdzie podjęliśmy sobie kesza i odbiliśmy na szlak żółty w kierunku zamku Radosno.

DSCN5673.JPG

DSCN5674.JPG

Złota jesień w pełnej palecie barw cieszyła nasze oczy sterane codziennym wściubianiem się w nieczytelne kartkówki i inne bazgroły.

DSCN5675.JPG

DSCN5676.JPG

Potem szlak ruszył pod górę i w las.

DSCN5677.JPG

Aż wśród listowia pokazała się bryła wieży zamku Radosno, o którym piszą tutaj.

DSCN5678.JPG

DSCN5682.JPG

DSCN5683.JPG

Nie mogłem sobie odmówić wdrapania się do środka. (Z zejściem było trochę gorzej.)

DSCN5679.JPG

Pokręciliśmy się trochę po terenie ruin i ruszyliśmy dalej żółtym szlakiem wygodną dróżką w stronę Waligóry robiąc sobie po drodze zdjęcie na tle Suchawy.

DSCN5685.JPG

W dali widać było dobrze oświetlony masyw Waligóry.

DSCN5688.JPG

Kiedy szlak skręcił ostro na południe, zaczęło się wygodne, niezbyt wymagające podejście na skrzyżowanie pod Suchawą.

DSCN5689.JPG

Tutaj słoneczko już nie docierało.

DSCN5690.JPG

DSCN5691.JPG

Krótki postój na rozdrożu pod Suchawą przeistoczył się wkrótce w krótkie posiedzenie.

DSCN5692.JPG

DSCN5693.JPG

Jesteśmy już dość wysoko więc i Suchawa i Kostrzyna są dobrze widoczne w tle.

DSCN5694.JPG

Udało nam się nie zauważyć jak żółty szlak skręca w las i poszliśmy dalej prosto dróżką, która ostatecznie zaprowadziła nas do ruin Pałacyku Myśliwskiego księżnej Daisy von Pless.

DSCN5695.JPG

DSCN5696.JPG

Dróżka wkrótce połączyła się ze szlakiem i tak osiągnęliśmy nasz cel.

DSCN5698.JPG

DSCN5700.JPG

Jeszcze tylko karkołomne zejście.

DSCN5702.JPG

DSCN5703.JPG

I o 16:30 meldujemy się w schronisku, w którym niewiele się od naszego wymarszu zmieniło. Wciąż kolejka do bufetu i parking pełen samochodów.

DSCN5706.JPG

Zmykamy więc na późny obiad do Głuszycy, gdzie nad Gościńcem Sudeckim wisi sierp księżyca.

DSCN5708.JPG